Chyba większość z nas boryka się bądź borykała z trądzikiem. U mnie na szczęście nie jest on nasilony i przez większą część miesiąca cera jest znośna. Przed miesiączką jednak zawsze pojawia się u mnie kilka paskudnych wyprysków, umiejscowionych na dodatek w jednym miejscu - na brodzie. Dużo w tym mojej winy, ponieważ śpię zawsze na twarzy, z brodą przyciśniętą do poduszki. Przez całą noc skóra poci się i nie może oddychać, no i odwdzięcza mi się w najgorszy sposób. Wielokrotnie próbowałam zmienić pozycję podczas spania, ale przeleżeć całą noc na plecach zwyczajnie nie umiem. Cóż, trzeba cobie radzić inaczej.
Kiedy dopada mnie 'wysyp' wyprysków, zawsze stosuję:
Kompres z zielonej herbaty
Do przygotowania potrzebne są następujące składniki:
- 2 łyżki niearomatyzowanej, liściastej zielonej herbaty
- mały kompres jałowy (dziany)
- lepiec
Przygotowujemy go następująco:
Do małej szklanki wsypać herbatę i zalać gorącą, ale nie wrzącą wodą (ok. 80 stopni), przykryć spodeczkiem i pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Tak przyrządzony napar wlewamy na gazik, pozostawiając suche rąbki materiału. W suchych miejscach przymocowujemy lepiec, drugi koniec przylepiamy do skóry wokół ognisk zapalnych. Kompres pozostawiamy na twarzy przez kilka godzin, a po zdjęciu cieszymy się efektem, który naprawdę jest zaskakujący, jak na tak prosty przepis. Wypryski zostają znacznie zredukowane, a zaczerwienienie jest mniej widoczne.
Spróbujecie? :)
A może Wy znacie jakieś sprawdzone, skuteczne przepisy na naturalne kosmetyki?

