Jak mija lato? Moje wspaniale! I to właśnie jest powodem chwilowego zastoju na blogu. Na szczęście na najbliższy czas nie planuję żadnego dłuższego wyjazdu, dlatego stanę się bardziej 'uchwytna'.
W żadnym innym miesiącu nie ma tak wspaniałych wyprzedaży, jak w lipcu, czego efektem jest nieznaczne wzbogacenie mojej garderoby w kolejne bokserki we wszystkich kolorach tęczy, parę koszulek na ramiączkach, szortów i tę oto sukienkę:
Od razu sie w niej zakochałam, a gdy jeszcze w przymierzalni okazało się, iż pasuje idealnie, pognałam do kasy i nawet nie miałam wyrzutów sumienia, że to już czwarta sukienka w tym sezonie.
Jest intensywnie czerwona, nie koralowa, jak widać na zdjęciu - musicie mi uwierzyć na słowo. Dołączone są do niej regulowane ramiączka, które można bez problemu dopiąć. Próbowałam w domu i powiem wam, że taka wersja jest do niczego, bo sukienka traci wtedy cały swój urok.
Została uszyta z dość sztywnego materiału, a dodatkowo pod spodem jest jeszcze halka, dzięki czemu świetnie układa się na ciele. Ma jednak tendencję do podlatywania do góry przy każdym powiewie wiatru ;)
Świetnie komponuje się z czarną spinką-kokardą, czarnymi szpilkami (które notabene muszę jeszcze nabyć), czerwoną szminką Manhattan (u Was w Naturze też zlikwidowali szafę Manhattanu?) oraz białymi podkolanówkami.
A teraz najlepsze - sukienka została przeceniona w sklepach Cache Cache ze 150 zł. na 89 zł. Jeśli tylko nie mieszkacie w mojej okolicy (sic!), to zachęcam do zakupów!
Przy okazji chciałąbym pokazać Wam, co udało mi się wygrać na rozdaniu Toaletki:
Przez cały dzień po przyjściu paczki cieszyłam się jak dziecko, a teraz jestem w fazie testów. Już wkrótce pojawią się recenzje w/w produktów.
Dużo słońca!











